Na peryferiach miasta,
gdzie asfalt trawą zarasta,
wzdłuż torów,gdzie pasą się konie
szła żabka po świeżym betonie
i wcale nie kumała
w jak wielkie się gówno wplątała.
I szła zamyślona dalej
środkiem stygnących alej.
Słońce dawało popalic,
królewicz nadchodził z oddali
i cmoknąc chciał żabkę w łapkę,
lecz nie zdążył bo wpadła w pułapkę.
Tylko głowka została na wierzchu,
więc ją cmoknął w tę główkę bez przeszkód.
I królewna, nie żaba,w betonie
z królewiczem po kostki już tonie.
Lecz królewicz ją mocno przytulił
i się razem z betonu odkuli.
Czesław Ś









--
"Nawet najprymitywniejsze ludy mają wrodzony respekt dla obłąkanych"
Rumble Fish, 1983
--
Help me! I'm blond...
gracias.
--
tops off.
fred perry shorts on.
;D
Previous Page12345...Next Page